Konwencja o przeciwdziałniu przemocy wobec kobiet ratyfikowana

Sejm ratyfikował konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec Kobiet!

6.02.2015 rok!!!!!

Sejm uchwa­lił usta­wę o ra­ty­fi­ka­cji kon­wen­cji o prze­ciw­dzia­ła­niu prze­mo­cy wobec ko­biet. Zanim jed­nak izba zde­cy­do­wa­ła, że ten punkt znaj­dzie się w po­rząd­ku obrad, w Sej­mie wy­wią­za­ła się awan­tu­ra. - Ta­kiej jatki w tym Sej­mie jesz­cze nie wi­dzia­łam - mó­wi­ła po­słan­ka PiS Ma­rze­na Wró­bel, oce­nia­jąc wczo­raj­sze dys­ku­sje na ko­mi­sji sej­mo­wej.

Na po­sie­dze­niu Kon­wen­tu Se­nio­rów sprze­ciw wobec gło­so­wa­nia nad pro­jek­tem usta­wy ws. ra­ty­fi­ka­cji kon­wen­cji zgło­sił klub PiS. W związ­ku z tym ko­niecz­ne było prze­pro­wa­dze­nie gło­so­wa­nia nad wpro­wa­dze­niem tego punk­tu do po­rząd­ku obrad. Przed tym gło­so­wa­niem Krzysz­tof Szczer­ski (PiS) zgło­sił wnio­sek o prze­rwę oraz m.​in. o zwró­ce­nie się do MSZ o notę wy­ja­śnia­ją­cą treść kon­wen­cji. Pod­kre­ślił, że są wąt­pli­wo­ści co do ja­ko­ści tłu­ma­cze­nia tek­stu do­ku­men­tu.

Rów­nież Ma­rze­na Wró­bel (niez.) wnio­sko­wa­ła o prze­rwę i po­sie­dze­nie Kon­wen­tu oraz o ode­sła­nie tej - jak mó­wi­ła - "tra­gicz­nej usta­wy, kon­wen­cji" pod ob­ra­dy po­łą­czo­nych sej­mo­wych ko­mi­sji. - Ta­kiej jatki w tym Sej­mie jesz­cze nie wi­dzia­łam - mó­wi­ła po­słan­ka PiS Ma­rze­na Wró­bel, oce­nia­jąc wczo­raj­sze dys­ku­sje w ko­mi­sji sej­mo­wej.

- Jedna wiel­ka kom­pro­mi­ta­cja - tak okre­śli­ła wczo­raj­sze wy­da­rze­nia Ma­rze­na Wró­bel. - Nie od­by­ła się prak­tycz­nie żadna dys­ku­sja, nie można było uza­sad­nić, do­pie­ro gdy za­gro­żo­no pro­ku­ra­to­rem - do­da­ła. - To przy­po­mi­na ring, a nie par­la­ment - oce­ni­ła.

Osta­tecz­nie więk­szość po­słów opo­wie­dzia­ła się za gło­so­wa­niem nad pro­jek­tem usta­wy ws. ra­ty­fi­ka­cji kon­wen­cji na obec­nym po­sie­dze­niu Sejmu. Za gło­so­wa­ło 264 po­słów, 177 było prze­ciw, jeden wstrzy­mał od głosu. W czwar­tek sej­mo­we ko­mi­sje opo­wie­dzia­ły się za od­rzu­ce­niem po­pra­wek do pro­jek­tu usta­wy ra­ty­fi­ku­ją­cej kon­wen­cję o prze­mo­cy.

źródło: onet.pl

 

Polak tłucze żonę? Niech tłucze! Od tradycji Europie wara

"Bo zupa była za słona" - to przewrotne hasło pamiętnej kampanii przeciwko domowej przemocy z 1997 roku. Minęło 18 lat, w międzyczasie zostaliśmy obywatelami Europy, a w tysiącach domów zupa nadal jest za słona - zaś policja, sądy i sąsiedzi nadal uznają to za dobre usprawiedliwienie. On bije, gwałci, odbiera pieniądze - znaczy, że zasłużyła


Debata nad Konwencją Rady Europy o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej toczy się od trzech lat. Podpisana przez rząd konwencja na ratyfikację przez parlament czeka dwa lata. Dokument ten jest przedstawiany przez wielu hierarchów Kościoła katolickiego oraz środowiska konserwatywne jako zagrożenie, które miałoby zniszczyć rodzinę, tradycję oraz promować homoseksualizm. Część polityków wykorzystuje go jako straszak mający zapewnić wygraną w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. W tym czasie konwencja została ratyfikowana przez 15 państw, w tym również kraje takie jak Włochy i Malta, gdzie Kościół katolicki odgrywa ważną rolę w społeczeństwie.

Przemoc wobec kobiet oraz przemoc domowa są w Polsce powszechne. Według badań prof. Beaty Gruszczyńskiej z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości co roku w Polsce od 700 tysięcy do miliona kobiet doświadcza przemocy fizycznej lub seksualnej. Co roku w wyniku przemocy domowej ginie 150 kobiet. Wśród dorosłych Polek 11 procent doświadczyło gwałtu lub usiłowania gwałtu, a każdego roku 30 tysięcy kobiet zostaje zgwałconych.

Państwo przymyka oczy

Koronnym argumentem przeciwników konwencji jest stwierdzenie, że prawo w Polsce skutecznie przeciwdziała przemocy domowej, a państwo skutecznie ściga sprawców. Niestety - to nieprawda. Podstawowym warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa ofierze jest odizolowanie od niej sprawcy osobom oraz wymierzenie mu kary. Tymczasem na 10 zgłoszonych policji przypadków 7 postępowań jest umarzanych. W pozostałych, jeżeli dojdzie do skazania, w 86 proc. karę wymierza się w zawieszeniu. Jedynie w 5 proc. wyroków sąd nakłada na sprawcę obowiązek opuszczenia mieszkania lub zakaz zbliżania się do ofiary przemocy. Często ofiary muszą same przekonywać prokuraturę lub policję do tego, że bicie, przemoc psychiczna oraz seksualna są przestępstwem, które wymiar sprawiedliwości ma obowiązek ścigać. W praktyce tak właśnie wygląda stosunek organów ścigania do przeciwdziałania przemocy domowej.

Konwencja Rady Europy to umowa międzynarodowa, która nakłada na państwa w niej uczestniczące obowiązek prowadzenia działań w kilku kierunkach: zapewnienia realnej ochrony, skutecznego karania sprawców oraz działań prewencyjnych. Przykładami konkretnych rozwiązań, które w Polsce nie działają, a które konwencja wprowadza, mogą być: 24-godzinna bezpłatna infolinia dla ofiar przemocy, ośrodki specjalistyczne dla ofiar przemocy seksualnej, dostosowana do skali potrzeb sieć schronisk i ośrodków pomocy dla ofiar przemocy domowej oraz wprowadzenie do prawa pojęcia przemocy ekonomicznej. Konwencja wymaga także, aby państwa strony wprowadziły przepis umożliwiający natychmiastową izolację sprawcy od ofiary - w każdym przypadku wystąpienia przemocy. Praktyka wskazuje, że najczęściej do opuszczenia wspólnego mieszkania są zmuszone ofiary, w tym dzieci, a nie sprawca. Nadal do rzadkości należy zabranie przez interweniującą policję sprawcy przemocy z miejsca jego zamieszkania.

Prywatna przemoc

Przemoc domowa oraz przemoc wobec kobiet w społecznych wyobrażeniach są uznawane za mniej istotne i mniej zagrażające ogółowi formy przemocy. Mamy skłonność do oceniania przemocy, w której ofiary znajdują się w relacjach intymnych ze sprawcami lub są z nimi spokrewnione, raczej w kategorii "wewnętrznych problemów rodziny" lub "problemów w związku". Również ofiary przemocy domowej oraz przemocy seksualnej często myślą o doznanych przez siebie krzywdach w kategoriach "prywatnej przemocy". Najbliższe otoczenie wspiera taki sposób myślenia, sugerując, że "on nie jest taki zły" lub "może jakoś go sprowokowałaś".

Często ofiara przemocy domowej lub seksualnej, która zgłasza policji przestępstwo, staje się czarną owcą, a sprawca jest uznany za ofiarę pomówienia. Ofiara w wielu przypadkach musi najpierw udowodnić swoją prawdomówność oraz brak ukrytych intencji, aby otoczenie i odpowiednie służby zechciałby uwierzyć w jej wersję wydarzeń. Polskie sądy nie są wolne od uprzedzeń, w wyniku których co trzeci wyrok za przestępstwo zgwałcenia to wyrok w zawieszeniu, a średni wymiar kary za gwałt ze szczególnym okrucieństwem wynosi w Polsce 3,3 roku więzienia.

Przemoc, narzędzie władzy

Przemoc wobec kobiet oraz przemoc domowa to przede wszystkim problem mężczyzn. Według statystyk policyjnych to oni stanowią 92 proc. sprawców. Wśród ofiar 67 proc. to kobiety, 22 proc. to dzieci.

Oba rodzaje przemocy są zjawiskami bardzo egalitarnymi - wśród sprawców znajdziemy bezrobotnych, robotników i rolników, jak i przedsiębiorców, pracowników naukowych, gwiazdy filmu i sportu.

Badania psychologiczne wśród sprawców pokazują, że w tej grupie mężczyzn bardzo silna jest akceptacja dla autorytarnego modelu rodziny, przedmiotowego traktowania kobiet oraz silnych stereotypów dotyczących ról mężczyzn, kobiet i dzieci w rodzinie.

Sprawcy stosują przemoc nie z powodu wrodzonego sadyzmu, ale w celu utrzymywania władzy i kontroli nad bliskimi. W ich wyobrażeniach mężczyzna będący głową rodziny ma prawo karać za nieposłuszeństwo podległą mu kobietę i dzieci. U tej grupy myślenie w kategoriach: "Jeśli się baby nie bije, to jej wątroba gnije", "Brudy pierz w domu" albo "Gwałt w małżeństwie nie istnieje" jest bardzo silne. Bez zmiany tych postaw w całym społeczeństwie nie jest możliwe skuteczne przeciwdziałanie przemocy.

Przemocy wobec kobiet nieodłącznie towarzyszy krzywda dzieci. W domach, gdzie kobieta jest bita, poniżana czy dyskryminowana, dzieci są zarówno ofiarami przemocy, jak i jej świadkami - według badań prof. Gruszczyńskiej dzieci były nimi w 60 proc. przypadków. W takich rodzinach domowy oprawca posiada władzę totalną, wyznacza zasady i siłą podporządkowuje sobie otoczenie. Przemoc i ustawiczne zagrożenie tworzą atmosferę napięcia, niepewności, zachwiania podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Dziecko obserwujące przemoc często staje się obrońcą bezradnego rodzica, starając się uspokoić agresora lub osłonić własnym ciałem ofiarę. Najważniejsi dla nich dorośli pozostają w toksycznej relacji przepełnionej strachem, wrogością, poniżeniem i rozpaczą.

Konwencja uwzględnia również konieczność ochrony dzieci przed przemocą ze strony dorosłych oraz specjalnej ochrony dziecka, które jest świadkiem przemocy domowej.

Poświęcenie ofiar

Przeciwnicy konwencji zgłaszają sprzeciw wobec każdej regulacji prawnej, która wymaga od państwa, by interweniowało w obronie ofiar przemocy domowej. Nawet wprowadzony do polskiego prawa w 2010 roku ustawowy zakaz stosowania przemocy fizycznej wobec dzieci spotkał się z oporem części hierarchów kościelnych i konserwatystów, według których brak możliwości bicia dzieci oraz stosowania tzw. klapsa narusza prawo rodziców do wychowania potomstwa zgodnie z ich światopoglądem. Zbyt często bezpieczeństwo i ochrona rodziny są przez skrajnych zwolenników tego poglądu utożsamiane z zapewnieniem bezkarności sprawcom przemocy domowej. Nie można bronić modelu państwa, które poświęca bezpieczeństwo najsłabszych jednostek w imię ochrony interesów sprawcy przemocy.

W październiku tego roku posłowie PO, PSL i PiS na posiedzeniu komisji parlamentarnych zablokowali sejmowe głosowanie nad ratyfikacją konwencji. W tym samym miesiącu organizacje pozarządowe - w tym Amnesty International, Centrum Praw Kobiet, fundacja Feminoteka, fundacja Dzieci Niczyje oraz Pogotowie Niebieska Linia - wystosowały do posłów apel o jak najszybszą ratyfikację konwencji. Apel pozostał bez odpowiedzi.

Niestety, prawa ofiar przemocy stały się kartą przetargową w zabiegach o poparcie Kościoła katolickiego przed zbliżającymi się wyborami. Być może politycy blokujący ratyfikację konwencji gotowi są poświęcić życie kilkudziesięciu kobiet rocznie oraz zdrowie kilkuset tysięcy ofiar przemocy domowej, aby zdobyć głosy wśród sprawców oraz części konserwatystów bojących się zniszczenia polskiej tradycji. Będzie to wyraźny sygnał dla społeczeństwa, że interesy polityczne wybranych grup są ważniejsze od społecznej solidarności i ochrony bezpieczeństwa najsłabszych jednostek.

Zablokowanie konwencji może przynieść niektórym politykom sukces wyborczy, jednak cenę tego "sukcesu" poniosą ofiary przemocy.

 

Tytuł i lead od redakcji
Renata Durda, szefowa Pogotowia "Niebieska Linia" IPZ; Grzegorz Wrona, adwokat; Draginja Nadaždin, dyrektorka Amnesty International Polska; Sergio de Arana, Głosy Przeciw Przemocy; Joanna Piotrowska, prezeska Fundacji Feminoteka

źródło:http://wyborcza.pl